>
Wbrew oczekiwaniom rodziny Karol Śliwka opuszcza wieś i zaczyna studia artystyczne w
Warszawie. Postanawia zająć się projektowaniem znaków graficznych. Swoimi pracami
wypełnia komunistyczną Polskę i definiuje wizualny krajobraz kraju. Jego znaki nie wiszą w
galeriach, ale są obecne w polskich domach, na polskich ulicach, w instytucjach i zakładach
pracy. Jednocześnie prowadzi zwyczajne życie rodzinne, które przez lata z pasją
dokumentuje. Ten niezwykle utalentowany twórca, do dziś uważany jest za jednego z
najważniejszych projektantów znaków na świecie. Film “Znaki Pana Śliwki” to kalejdoskop
materiałów archiwalnych, wspomnień odsłaniających fascynujący portret człowieka i epoki,
wędrówka przez zmieniającą się Polskę.
Film dokumentalny „Znaki Pana Śliwki” to debiut pełnometrażowy Urszuli Morgi i Bartosza
Mikołajczyka, którego światowa premiera odbędzie się podczas 41 edycji Warszawskiego
Festiwalu Filmowego. To niezwykła okazja, by po raz pierwszy zobaczyć obraz, który
przybliża postać kultowego projektanta znaków graficznych - Karola Śliwki. Twórcy
sięgnęli po unikatowe materiały archiwalne oraz prywatne nagrania wideo, które bohater
latami rejestrował.
>
Urszula Morga ukończyła Wydział Reżyserii Gdyńskiej Szkoły Filmowej oraz Produkcję
Filmową i Telewizyjną w Szkole Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach. Jej
film dyplomowy Mleko oraz krótkometrażowy film animowany Hern były prezentowane na
festiwalach na całym świecie. Mleko zdobyło nagrody m.in. na Grand OFF, Opolskich
Lamach oraz Nowym Kinie – Nowym Sączu. Od 2006 roku prowadzi studio animacji
Esy-floresy, w którym pracuje jako reżyserka i producentka. Jest także autorką wielokrotnie
nagradzanych teledysków.
Bartosz Mikołajczyk ukończył Wydział Realizacji Obrazu Filmowego i Telewizyjnego oraz
Fotografii w Szkole Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego w Katowicach, a także
projektowanie graficzne na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Pracował jako operator
obrazu dla TVN, TVP, przy niezależnych produkcjach filmowych oraz filmach
krótkometrażowych. W 2010 roku zadebiutował jako autor zdjęć do pełnometrażowego
filmu Heniek, nagrodzonego Grand Prix Festiwalu „Młodzi i Film” w Koszalinie oraz
Nagrodą Publiczności na festiwalu Off Plus Camera w Krakowie. Od 2006 roku współtworzy
studio animacji Esy-floresy, gdzie pracuje jako ilustrator i animator.
,,Urodziliśmy się w latach 70., w Polsce, która w naszych oczach jawiła się jako szara i
pozbawiona wyrazu. Naszą estetykę kształtowaliśmy zapatrzeni w barwny, wymarzony
Zachód. Z czasem jednak odkryliśmy niezwykłe bogactwo polskiego projektowania, a
wśród niego, prace Karola Śliwki. Jego historia natychmiast nas zafascynowała.
Zaczynając pracę nad filmem, nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak niewiele czasu nam
pozostało. Kiedy w 2018 roku Karol Śliwka zmarł, stanęliśmy przed pytaniem: czy ten
projekt w ogóle ma szansę powstać? Okazało się jednak, że poszukiwanie materiałów o
artyście stało się samą w sobie fascynującą przygodą.
Przez siedem lat, dzięki niezwykłemu wsparciu rodziny i przyjaciół Karola Śliwki oraz
fundacji dbającej o jego spuściznę, udało nam się zgromadzić imponujący zbiór
dokumentujący jego życie i twórczość.
Na każdym etapie pracy nie tylko odkrywaliśmy nowe ślady, ale też nasze spojrzenie na
Śliwkę, jako artystę i człowieka, nieustannie ewoluowało. Ta opowieść zafascynowała nas
przede wszystkim dlatego, że tak wybitne projekty nie narodziły się z akademickiej katedry.
Stworzył je chłopak ze wsi, który jeszcze w czasie II wojny światowej zbierał papierki po
cukierkach, zachwycony ich designem. Śliwka, wiedziony swoim marzeniem, postanowił
wbrew wszelkim przeciwnościom losu zostać grafikiem. Dla nas jego droga to nie tylko
historia wybitnego projektanta. To także opowieść o determinacji i odwadze, by pozostać
wiernym marzeniom oraz o tym, co naprawdę nadaje życiu sens. Pracę nad filmem
potraktowaliśmy więc jako osobistą misję – ocalenie jego historii od zapomnienia."
LISTA FILMÓW
Dersu Uzała
Połowa lat 70. zastała Akirę Kurosawę w trudnym miejscu. Reżyser, rozczarowany zarówno japońskim, jak i hollywoodzkim przemysłem filmowym, próbował popełnić samobójstwo. Ów gest był interpretowany jako przyznanie, że opuszczają go twórcze siły. Z tej perspektywy majestatyczne obrazy ussuryjskiej tajgi i prosta opowieść o zamieszkującym jej tereny myśliwym Dersu (tuwański aktor Maksim Munzuk) okazały się wybawieniem. Zrealizowany głównie za pieniądze Związku Radzieckiego i kręcony w rosyjskich plenerach na taśmie 70mm, „Dersu Uzała” jest oparty na książkach przyrodnika i etnografa Władimira Arsenjewa, które Kurosawa przeczytał kilka dekad wcześniej. Jeden z ulubionych tematów reżysera – relacja człowieka i natury, dawnych obyczajów i nowoczesności – znajduje tu malarskie, liryczne rozwinięcie. Zdobywca Oscara dla najlepszego filmu zagranicznego.
Ran
W momencie premiery „Ranu” Kurosawa miał 75 lat: wiek godny mistrza. Historyczny spektakl, oparty luźno na „Królu Lirze” i legendach o Motonarim Mōrim, został zamierzony przez reżysera jako ukoronowanie własnej drogi twórczej. W historii pana feudalnego Hidetory i jego trzech wiarołomnych synów odbija się być może historia samego filmowca: starzejącego się giganta kina, któremu trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. I tym razem produkcja została częściowo sfinansowana przez zagranicznego producenta, dzięki czemu film mógł mieć wymarzony przez Kurosawę rozmach i skalę (praca nad scenariuszem trwała dekadę). W „Ran” każdy detal kolorystyczny, każdy element scenografii i kompozycji kadru, zostały zaplanowane z rozmysłem przez szukającego perfekcji reżysera. Efektem jest fresk, w którym spojrzenie z dystansu kontrastuje z rozdzierającym dramatem podzielonej rodziny.
Rashōmon
Mistrzowsko skonstruowany, zagadkowy i przełomowy film Kurosawy. Nieoczekiwany sukces „Rashomona” na festiwalu w Wenecji w 1951 roku ułatwił japońskiemu kinu drogę na szczyt, a dla samego reżysera otworzył bodaj najważniejszą dekadę w karierze. Opowiadana przez chroniących się przed deszczem bohaterów historia bandyty, samuraja i jego żony fascynuje niejednoznacznością. Co wydarzyło się między tą trójką? Kto mówi prawdę? Upleciony z na przemian ekspresyjnych i impresyjnych momentów film to krytyka feudalnej Japonii (akcja dzieje się w XII wieku w Kioto) i zarazem komentarz do kraju pogrążonego w powojennym kryzysie. W „Rashomonie” filozoficzna spekulacja splata się z porywającą wizją przeszłości. Arcydzieło Kurosawy z Toshiro Mifune w roli głównej to wyprawa w głąb lasu w poszukiwaniu prawdy, która być może na zawsze pozostanie nieuchwytna.
Siedmiu samurajów
Najwspanialszy epos w historii japońskiego kina. „Siedmiu samurajów” zabiera nas w sam środek feudalnej, wyniszczonej wojnami XVI-wiecznej Japonii. Ubodzy wieśniacy szukają ochrony przed bandytami u równie ubogich roninów (wędrownych samurajów). Powstały w ten sposób sojusz dwóch stanów przejdzie próbę ognia, kiedy razem spróbują oni odeprzeć napad działających poza prawem rzezimieszków. Siłą „Siedmiu samurajów” jest precyzyjna, epicka, wypełniona szczegółami narracja, dzięki której poznajemy nie tylko tytułowych bohaterów, ale też całą wioskę: mikroświat, który lada moment może znaleźć się w zgliszczach. Okres zdjęciowy trwał aż 148 dni; w momencie premiery był to najdroższy z japońskich filmów. Ryzyko się opłaciło: duch przygody, kunszt bitewny i rozmach Kurosawy do dziś nie mają sobie równych.
Tron we krwi
Szekspir po japońsku? Legendarna adaptacja „Makbeta” w wykonaniu Kurosawy to mrożąca krew w żyłach wizja mieszająca europejskie źródła, azjatycki kontekst oraz autorski styl reżysera. Mroczna historia generała Washizu (Toshiro Mifune) oraz jego przenikliwej, podstępnej żony Asaji (Isuzu Yamada) to efekt przeniesienia na XVI-wieczną wyspę Hokkaido ponadczasowej tragedii o żądzy władzy oraz o cenie, jaką płaci się za zbrodnie popełnione w imię chorej ambicji. Kurosawa perfekcyjnie uzupełnia dramaturgię Szekspira (jak wspominał, „Makbet” był jego ulubioną sztuką Anglika) wyrafinowaną warstwą plastyczną inspirowaną teatrem nō oraz malowidłami tuszem (sumi-e) i ekspresyjnym wykorzystaniem świata przyrody, na czele z mgłą i deszczem. Donald Richie nazwał „Tron we krwi” dziełem „lodowatym” – jest to widowisko formalnie doskonałe, okrutne i przepiękne wizualnie.
ZWIASTUN
GALERIA